LOGOWANIE
05 Wrzesień 2010 19:36 źródło: sport.pl
Przestaliśmy już pamiętać, że Artur Boruc, który w sobotę wrócił do reprezentacji Polski (1:1 z Ukrainą), bywał bohaterem wieczorów w Lidze Mistrzów, a między słupkami Milanu wyobrażali go sobie nie łgarze z brukowców, lecz przyznający się do tego publicznie trener Carlo Ancelotti. Wizerunek sportowca ponadprzeciętnej klasy wyparła pulchna sylwetka sportowca zapuszczonego, o potarganym życiu osobistym, częściej prymitywnie skandalizującego niż ratującego drużynę. Sportowca, od którego koszmarnych błędów rozpoczął się upadek reprezentacji w eliminacjach do mundialu w RPA.